Zmieniam moim kotom dietę. Odkąd stałam się ich jedyną żywicielką, drastycznie obniżyłam koszty zakupu chrupek, a co za tym idzie, spadła jakość tego, co pochłaniają moje podopieczne. I niestety są widoczne tego skutki – już dwie z trzech siusiają z krwią. Zaczerpnęłam wiedzy z Internetu i najprawdopodobniej związane jest to z kamicą dróg moczowych. Kamienie, zwane mądrze struwitami, wydostając się z narządów poprzez kanaliki ranią je, powodując krwawienie.
Związane jest to oczywiście z bólem, ale moje zwierzęta dzielnie to znoszą. Tak więc bogatsza o tą wiedzę, a także kierowana wyrzutami sumienia, zakupiłam dziś w zoologicznym sklepie internetowym dziesięć kilogramów specjalnych chrupek diety antystruwitowej.
Kilka lat temu jednej z kotek, tej najstarszej, podawałam owe chrupki i jej smakowały, więc i teraz wszystko powinno być w porządku. Smacznie i zdrowo – to podstawa, którą chciałabym stosować w swoim i kotów przypadku i mam nadzieję mieć na to zasoby finansowe. Profilaktyka przede wszystkim.